#WU17
18/02/2026
Jakub Drożdż
Reprezentacja Polski kobiet do lat 17, prowadzona przez selekcjonerkę Paulinę Kawalec, zajęła 6. miejsce w silnie obsadzonym turnieju towarzyskim Mima Cup, który odbył się w hiszpańskim San Pedro del Pinatar w dniach 9 - 14 lutego. Turniej był ostatnim etapem przygotowań przed marcowymi eliminacjami do mistrzostw Europy.
Polki rozegrały jedynie dwa spotkania: przegrały 0-1 z Norweżkami i wygrały w takim samym stosunku z Meksykankami. Ostatni dzień turnieju, w którym Polki miały zmierzyć się ze Szkotkami, został odwołany ze względu na warunki pogodowe.
Polki na inaugurację Mima Cup podejmowały Norweżki i od początku spotkania przejęły inicjatywę. "Biało-Czerwone" często pressowały i odbierały rywalkom piłkę, wybijając je skutecznie z uderzenia. Już w 4 minucie stuprocentowej sytuacji nie wykorzystała Zofia Burzan. Skandynawki próbowały się odgrywać, m.in. oddając groźny strzał w 8 minucie. Polki cały czas były jednak groźniejsze. W 11 minucie Blanka Zając trafiła w poprzeczkę, a dziesięć minut później groźnie w rzutu wolnego strzelała Zofia Burzan. Niestety to Norweżki w 23 minucie zdobyły bramkę. Po stracie piłki przez Wiktorię Zgrzebę w środku pola, świetnym podaniem obsłużona została Hanne Nesse i zapewniła swojemu zespołowi prowadzenie. Pod koniec połowy strzałem nad bramką popisała się Zofia Cendrowka, a po paru minutach pani sędzia z Hiszpanii zakończyła pierwszą część spotkania.
Druga połowa optycznie również należała do Polski, choć sytuacji było jak na lekarstwo. Po kwadransie próbowała Lidia Kulka, która strzeliła obok słupka, w 84 minucie ponownie Kulka - tym razem jej strzał wybroniła golkiperka Norwegii, a dwie minuty później z narożnika pola karnego próbowała Aleksandra Szoliba - i to były najlepsze sytuacje "Biało-Czerwonych" w tej połowie.
Ostatecznie nie udało się wyrównać, choć to Polki przez całe dziewięćdziesiąt minut meczu były stroną przeważającą.
Pierwsza połowa tego wyrównanego meczu przebiegała nieznacznie pod dyktando Meksykanek. Pierwszą groźną akcję stworzyły sobie w 10 minucie - jednak Dominika Lemańczyk w dobrym stylu wybroniła trudny strzał. Następnie, najpierw w 27 minucie błąd Liwii Prochwicz naprawiła Lemańczyk, a już kilkanaście sekund później jedynie kilka centymetrów zabrakło Meksykankom do objęcia prowadzenia po groźnym strzale. I gdy wydawało się, że pierwsza odsłona tego ciekawego spotkania zakończy się bezbramkowo, fantastyczne podanie Blanki Zając ze spokojem wykorzystała Maja Grzechnik i było 1-0.
W drugiej części role się odwróciły - "Biało-Czerwone" przejęły kontrolę i przeważały. Między 50 a 60 minutą groźnie strzelały Lidia Kulka, Zofia Burzan i Blanka Zając. W końcówce trochę więcej aktywności pokazały Meksykanki. W 73 oraz 75 minucie, przy dużym zamieszania w polskim polu karnym, mogły doprowadzić do wyrównania. W doliczonym czasie meczu fantastycznej okazji nie wykorzystała jednak Kulka. To mogło się zemścić chwilę później, znowu dzięki naszej nieporadności w polu karnym, jednak i tym razem Meksykanki nie miały wystarczająco szczęścia.
Polki zasłużenie ograły Meksykanki i oczekiwały na kolejny mecz, który, jak wspomniałem wcześniej został odwołany.
Organizatorzy postanowili odwołać wszystkie mecze ostatniej kolejki turnieju z powodu niesprzyjających warunków atmosferycznych. Biorąc pod uwagę dwa rozegrane przez każdą reprezentację spotkania najlepszym bilansem wykazały się Amerykanki (wygrały dwa razy po 5-0) i one zgarnęły tytuł. Polki ostatecznie zajęły 6. pozycję.
Królową strzelczyń Mima Cup została Maddie DiMaria (USA), która zdobyła trzy bramki.
"Jeśli chodzi o pierwsze spotkanie to uważamy, że to był dobry mecz. Szkoda nam niewykorzystanych sytuacji i tej straconej bramki, bo do utraty bramki miałyśmy ten mecz pod kontrolą (...) Niestety byłyśmy w tym meczu mało skuteczne, ale to też jest dla nas obszar nad którym na pewno będziemy pracowali" - selekcjonerka Paulina Kawalec po meczu z Norwegią.
"To był ciężki mecz, ciężkie warunki. Meksykanki były naprawdę fizycznym zespołem, musiałyśmy zostawić dużo walki na boisku, ale poradziłyśmy sobie. Wyprowadziłyśmy jedną, dobrą skuteczną akcję, która zakończyła się golem. Później starałyśmy się bardzo o podwyższenie wyniku, niestety to się nie udało, ale ważne jest, że dotrzymałyśmy wynik do końca meczu" - kapitanka Blanka Zając po meczu z Meksykiem.
Polska zagra w grupie A7 drugiej rundy eliminacji mistrzostw Europy ze Słowacją (11 marca, godz. 20:00, Newport), Walią (14 marca, godz. 20:00, Cardiff) i Holandią (17 marca, godz. 15:00, Newport).
Zwycięzca grupy awansuje do turnieju finałowego, który odbędzie się w Irlandii Północnej w dniach 4 -17 maja.
Polecamy także: